amstaf

Amstaff – strach ma wielkie oczy

American Staffordhire Terier to przysłowiowy pies-morderca, niebezpieczny dla otoczenia, agresywny, stworzony przede wszystkim do walk. Czy te teorie pokrywają się z faktami w rzeczywistości? Na szczęście nie.
Prawdą jest, że rasa została stworzona pierwotnie do walk z psami, ochrony dobytku oraz polowań. Ale w dniu dzisiejszym jest bardziej częścią rodziny, towarzyszem i przyjacielem, niż agresorem.

Lata młodości.

Młode amstaffy są słodkie, milusińskie i zadziorne. W pierwszych miesiącach po odejściu od matki zaczynają kształtować swój charakter i próbują zdominować otoczenie. To naturalne zachowanie przywódczych ras. Dlatego też mimo, że sprawia wrażenie sympatycznego szczeniaczka, wymaga dyscypliny i ułożenia od samego początku. Jeśli przeoczymy ten moment, niestety może być już za późno na poprawę błędu. Pies natychmiast wyczuwa chwilę zwątpienia u właściciela, daje mu to swego rodzaju przyzwolenie na bycie samcem alfa w stadzie.
Do wychowania amstaffa jest potrzebny człowiek, który mimo uporu psa, strajkowania czy też pokazywanych kłów, nie zwątpi w swoje możliwości i się nie podda. Każdy pies jest kompletnie inny i zupełnie inaczej się układa. Jeden bardziej przychylny tresurze, drugi mniej. Nie jest to z pewnością rasa dla ludzi, którzy do tej pory posiadali spaniela czy pudla.

Agresja.

Agresja, która płynie w ich żyłach i chęć walki, ograniczają troszeczkę koleżeństwo z innymi psami, w szczególności z dużymi. Natury nie zmienimy, ani też kodu genetycznego.
Amstaff przy konfrontacji z drugim czworonogiem niemalże natychmiast przyjmuje postawę do ataku; Jest napięty, czujny i gotowy, uszy postawione, sierść na grzbiecie najeżona. Ułożony psiak, nie atakuje pierwszy, ale pozostaje w gotowości. Czeka na sygnał od „przeciwnika”. Jeśli warknie, pokaże zęby czy spróbuje zdominować amstaffa, ten przy braku naszej reakcji może nie pozostać dłużnym. Nie przepadają za obcymi zwierzakami, za to wychowane wśród innych domowych stworzeń od małego, akceptują je, traktują jak część swojego stada, a nawet chronią.

Dorosłe amstaffy, ludzie i dzieci.

Nie mają pojęcia co to znaczy atak na człowieka. Konsekwentna i tak samo czuła ręka właściciela, która je karmi, kocha i wychowuje zdecydowanie mu wystarcza, aby stać się pełnowartościowym, godnym zaufania psem-przyjacielem. Amstaffy są ogromnie towarzyskie, kochają swojego pana, lubią gości i każdego kogo napotkają na drodze.
Dzieci wprost uwielbiają – niemowlęta będą pilnowane przez sukę bacznym okiem, maluchy zaś mogą je dosiadać bez sprzeciwów, karmić bezpośrednio z miski, będą ciągnięte na sankach i popychane w wózkach. Starsze dzieciaki mają towarzysza do przytulania, spacerów, jazdy na rolkach czy wygłupach na śniegu.

Ataki amstaffów.
Żaden pies nie szarżuje bez powodu, chyba, że został wcześniej skrzywdzony bardzo mocno przez człowieka. Taka napaść wynika raczej ze strachu i nieufności, niż z potrzeby ugryzienia.
Najpierw jednak ma miejsce ostrzeżenie – psy nie mówią, nie pokazują. Używają za to mowy ciała – podnoszą wargę, warczą, jeżą sierść na grzbiecie. Uszanujmy jego wolę i dajmy mu spokój, w przeciwnym razie może być różnie. Osaczony lub z chwilą, gdy poczuje zagrożenie (nawet błędnie odczytane), zaatakuje. Ponieważ nie opowie nam całego zdarzenia i co poczuł w danym momencie, z góry zakładamy, że to właśnie on jest ten zły. A przecież każde zwierzę czy to kundel czy amstaff atakują w ostateczności, dopiero gdy nie widzą innego wyjścia. Dlatego bardzo ważne jest, aby być doświadczonym, opanowanym i w pełni świadomym właścicielem.

Podsumowując – amstaffy to silne, masywne, twarde, odważne i bardzo inteligentne zwierzęta. Oddają właścicielowi i swojej rodzinie dokładnie to, co otrzymują. Otoczony odpowiednią opieką od pierwszych miesięcy, będzie cudowną częścią naszego domu. Czując emanującą miłość od swojego pana, będzie ją odwzajemniał bez granic. Silna ręka, szkolenie lub tresura we własnym zakresie pozwoli mu być spokojnym, stabilnym emocjonalnie psem.
Pamiętajmy o istotnej kwestii – zachowanie psa zależy tylko od nas samych.